poniedziałek, 6 lutego 2012

SAL "Kawa" #3

Trzecia odsłona kawowego haftu. Jestem zadowolona, że udało mi się skończyć pierwszą filiżankę. Pracę nad kawami mogę tylko kontynuować przy dziennym świetle. Wieczorem nie widzę różnić między kolorami. 
Pierwsza kawa zmotywowała mnie do dalszego haftowania. 

MADLINE - Masz trochę racji. Presja czasu może niszczyć przyjemność tworzenia. Ja jednak kieruję się zasadą, że jak nie dziś to jutro. Zapisałam się na ten SAL z sympatii do organizatorki i braku ram czasowych na poszczególne elementy. Myślę, że spokojnie skończę do końca roku.

9 komentarzy:

  1. Śliczna kawka :) masz rację, że najważniejsza jest dobra zabawa i przyjemność haftowania :) Byle do lata, wtedy dni dłuższe i łatwiej haftować, mam tak samo ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. ja się od marca zabieram ostro za SAL kawowy. mam nadzieję, że zdążę do końca roku:)

    OdpowiedzUsuń
  3. sliczna kawusia...nie martw sie ze wszystkimi zdazysz...

    OdpowiedzUsuń
  4. Przyjemnie jest się rozgrzać taką kawką. Super. Pozdrawiam, Agnieszka

    OdpowiedzUsuń
  5. przecudna robota, tez uwielbiam ręczne robotki, dają mi mnostwo satysfakcji!

    OdpowiedzUsuń
  6. oby tak dalej! przecież dopiero początek lutego, a pierwsza kawa już gotowa!

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo pięknie Ci wychodzi ten obrazek.
    Najważniejsze że nie odczuwasz tej presji i dobrze się przy tym bawisz, zresztą ten wzór który haftujecie jest ekstra. Na pewno uda Ci się go skończyć do końca roku :)

    OdpowiedzUsuń
  8. bardzo dokładny hafcik, masz racje nie trzeba si spieszyć, to nie wyścig!

    OdpowiedzUsuń